CV do banku

Podobne podstrony
 
Czytasz wiadomości wyszukane dla frazy: CV do banku




Temat: STARSZY/A KSIĘGOWY/A Z J.TURECKIM
STARSZY/A KSIĘGOWY/A Z J.TURECKIM
Aktualnie dla naszego Klienta- międzynarodowej firmy konsultingowej- poszukujemy osób chętnych do pracy w Centrum Usług Outsourcingowych w Warszawie na stanowisku:

STARSZY/A KSIĘGOWY/A Z J.TURECKIM
(Asystent Kontrolera Finansowego)
Nr ref: AKF/TUR/WAW/09

OBOWIĄZKI:
• Bezpośrednia współpraca z klientem zewnętrznym za granicą;
• Raportowanie finansowe i zarządcze do kontrolera finansowego, analiza bilansu i rachunku wyników, pomoc w przygotowaniu i kontroli budżetów;
• Kontrola usług księgowych świadczonych dla klienta w obszarach: kosztów, zobowiązań, środków trwałych, podatków, banków i rozliczeń w ramach grupy kapitałowej;
• Przygotowanie sprawozdań finansowych, deklaracji podatkowych i statystycznych;
• Zarządzanie pracą zespołu księgowego i raportowanie wewnętrzne;
• Kontrola jakości i zgodności procesów z przyjętymi standardami.

WYMAGANIA:
• Bardzo dobra znajomość języka: tureckiego oraz angielskiego;
• Wykształcenie wyższe w zakresie księgowości, finansów lub ekonomii;
• Doświadczenie w zakresie analizy finansowej, księgowości, controlingu lub audytu - minimum 2 lata;
• Doświadczenie na podobnym stanowisku w międzynarodowej organizacji;
• Bardzo dobra znajomość procedur i standardów kontroli finansowej, w tym SOX;
• Dodatkowym atutem będzie znajomość lokalnych GAAP i przepisów podatkowych kraju klienta;
• Wysoki poziom umiejętności interpersonalnych; elastyczność.

KLIENT OFERUJE:
• Ciekawą i stabilną pracę w profesjonalnym i międzynarodowym środowisku, w dynamicznie rozwijającym się Centrum Usług Outsourcingowych w Warszawie;
• Możliwość rozwoju zawodowego, dostęp do najlepszych praktyk, zaawansowanych technologii i nowoczesnych procesów;
• Doskonałą atmosferę pracy;
• Atrakcyjne wynagrodzenie oraz pakiet socjalny.

Osoby zainteresowane prosimy o przesyłanie CV i listu motywacyjnego w j. polskim i angielskim na adres: k.dziubicka@intemporis.eu

In Temporis Sp. z o.o.
ul. 1 Maja 16A
20-410 Lublin
tel: 081 532 24 32/ fax: 081 532 24 33
www.intemporis.eu

Zastrzegamy sobie prawo do kontaktu z wybranymi osobami.
Aplikacje bez numeru referencyjnego lub nazwy stanowiska nie będą brane pod uwagę.
Prosimy o dopisanie klauzuli: Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych niezbędnych do realizacji procesu rekrutacji zgodnie z Ustawą z dnia 29.08.1997r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. Nr 133, poz. 883)






Temat: EPSO-sekretarze
Hej!
Pol godziny przed egzaminem przychodzi do poczekalni pani sekretarka, bierze
CV, kseruje dla calego jury i znika. Po jakims czasie wraca i prosi Cie na
egzamin.
Tam panuje bardzo przyjemna i raczej rozluzniona atmosfera. Wszyscy sie
usmiechaja milo i sa przyjaznie nastawieni. W komisji siedzi w rzedzie 5 osob,
w srodku przewodniczaca. Ty siadasz naprzeciwko. No i zaczyna sie. Najpierw
przewodniczacy wita Cie oficjalnie, gratuluje dotarcia do tego etapu i mowi, ze
egz ustny bedzie sie skladal z 4 czesci: 1. cos o sobie, 2. kwalifikacje do
pracy biurowej, 3. wiedza o UE, 4. twoja zdolnosc do pracy w srodowisku
miedzynarodowym. 4 rozne osoby pytaja z poszczegolnych dziedzin, jest jeden
obserwator, ktory sie raczej nie odzywa. Wszyscy bez przerwy notuja, co moze
troche rozpraszac.

moje pytania byly mniej wiecej takie:
1. prosze przedstawic droge zawodowa od konca studiow do chwili obecnej
2. najwazniejsza cecha sekretarki, jakie znam programy komp., co jest
najfajniejsze w wordzie, do czego sluzy powerpoint, czy chcialabym pracowac dla
2 szefow i dalej w tym stylu.
3. wymienic instytucje UE, gdzie ma siedzibe parlament, czym zajmuje sie bank
centralny, gdzie podpisano traktat akcesyjny, wymienic pare waznych osobistosci
4. jakie sa zalety pracy w srodowisku miedzynarodowym, czy widze minusy wyjazdu
z kraju, itp. Pytania pozwalaly na nieco dluzsze odpowiedzi.

Jeszcze jakies drobne pytania mi zadawali, ale nie pamietam dokladnie co. To
sie odbywa naprawde szybko, u mnie nawet przekroczyli 1/2h.
Na koniec wsyscy dziekuja, mowia ze wyniki beda ogloszone we wrzesniu w Twoim
profilu epso. Sekretarka odprowadza delikwenta na korytarz i pyta o te papiery
dot. kosztow podrozy. Ja bylam autem, wiec dalam jej faktury za paliwo.
To chyba tyle... Nie stresujcie sie, naprawde jest spoko :-)
Zycze wszystkim powodzenia!





Temat: Opiekun osób starszych - Anglia
Opiekun osób starszych - Anglia
Dla naszego klienta wiodącej firmy w branży prywatnej ochrony
zdrowia w Wielkiej Brytanii, poszukujemy osoby na stanowisko:

Opiekun/Opiekunka

Miejsce Pracy:

Leeds albo Macclesfield / blisko Manchesteru/ Wielka Brytania

Wymagania:

Chęć do pracy i niesienia pomocy innym
Nienaganna kultura osobista
Podstawy znajomości języka angielskiego,
Doświadczenie w opiece nad osobami starszymi
Niekaralność,

Zadania:

Pomoc pensjonariuszom w codziennych czynnościach,
Zapewnienie im jak najlepszej opieki i dbałość o ich dobre
samopoczucie,

Oferujemy:

Stabilne zatrudnienie w jednej z najbardziej dynamicznie
rozwijających się organizacji w Wielkiej Brytanii
Podpisanie umowy przed wylotem do Wielkiej Brytanii,
Uczciwy i odpowiedzialny pracodawca!
Stały kontakt i opiekę polskojęzycznego biura,
Pełen pakiet wsparcia dla pracownika – konto w banku, odbiór z
lotniska i pomoc w zakwaterowaniu, rejestracji w Home Office,
ubezpieczenie,
Możliwość dłuższej współpracy, możliwość rozwoju i awansu w
strukturach firmy,
Zatrudnienie w pełnym wymiarze godzin, atrakcyjne wynagrodzenie,

Kandydatów zainteresowanych powyższą ofertą pracy prosimy o
przesłanie aplikacji, zawierających CV oraz list motywacyjny na
adres:

rekrutacja@hands2work.pl

W temacie emaila prosimy o podanie numeru referencyjnego
OLM/FOR/08/08

Więcej informacji można też otrzymać pod numerem
514 250 251

Prosimy o dopisanie następującej klauzuli "Wyrażam zgodę na
przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w mojej ofercie pracy
dla potrzeb niezbędnych do realizacji procesu rekrutacji (zgodnie z
ustawą z dn. 29.08.97 roku o Ochronie Danych Osobowych Dz. Ust Nr
133 poz. 883)".

Link do strony: www.hands2work.pl/index.php?
other=1&id_praca=64




Temat: Au-Pair w Kanadzie
fk_w napisała:

>
> Szukam więc kontaktu w Kanadzie, może jakiegoś HR lub biura au-pair /
> caregiver, które przyjmie ode mnie moje zgłoszenie i poszuka mi legalnie
> rodziny,

Legalnie to musisz sobie sama szukac.
I to jest to co usiluje wszystkim wytlumaczyc.
Bo choc agencja zatrudnienia zbiera oferty od pracodawcow i potencjalnych
pracownikow to wlasnie te obie grupy dokonuja wyboru.
Pracownicy przegladajac oferty pracy i pracodawcy - przegladajac aplikacje o
prace.

Agencja nikomu pracy nie szuka. Moze szukac potencjalnych pracownikow, ale to
nie jest agencja zatrudnienia, ale "head-hunting". Czyli cos innego.

Zreszta wszystko moze sie rownie dobrze odbywac poprzez internet.

Przed udzieleniem odpowiedzi Tobie zagladnalem do mojej ulubionej
wyszukiwarki "Altavista Canada" ( wiem, ze nie jest najlepsza, ale ja lubie). I
znalazlem od reki 86 tysiecy WWW miejsc, w ktorych mozna sobie poszukac
informacji o pracy dla live-in-caregiver lub ofert pracy w tym charakterze.

Wiem, ze sa lepsze wyszukiwarki , na przyklad www.google.ca/ ( radze
ograniczyc od reki do stron w Kanadzie).

Moja niechec do udzielania informacji na temat "agencji zatrudnienia" wynika z
kilku przeslanek.

Primo - jest ich cholernie duzo. Juz samo wpisanie dwoch slow do wyszukiwarki "
jobs Canada" daje blisko 300 tys. sites z informacjami na ten temat. Wiekszosc
tych "sites" to to sa te same, ale z roznymi wariantami. Ale juz tych duzych
jest kilkadziesiat , a i wiele czasopism rowniez sie wlacza dajac tresc
ogloszen wydania papierowego rowniez na internecie ( na przyklad canada.com ).
Jest rowniez oficjalny bank ofert utrzymywany przez wladze kanadyjskie, jak
wiadomo. Wydaje mi sie, ze jest demonstrowalnym lenistwem , jezeli ktos
oczekuje ode mnie, ze za niego ta robote zrobie.

Secundo - jezeli mam juz cos rekomendowac - to musze wiedziec wiecej o
kandydacie/kandydatce. A nie kazdy zadajacy takiej informacji daje mi ta
informacje "up-front".

Tertio - polecajac kogokolwiek ( i jakikolwiek business ) w pewnym sensie
udziela sie rekomendacji, ze jest to dobra osoba/business. Nigdy nie
korzystalem z posrednictwa takiej agencji i nie mam pojecia ktora jest dobra, a
ktora zla.

Tak ze w sumie radze zrobic swoja czesc roboty, poszukac ofert pracy, zlozyc
aplikacje (przez internet robi sie to szybko i bezbolesnie) i poczekac co z
tego wyjdzie. Czasem trzeba zlozyc oferty drugi raz, napisac lepsze CV,
przedstawic sie lepiej... Takie jest zycie.

>
> Czy mała Jeet ma już opiekunkę?
>
>
>

Babcia przyjechala.

Pozdrawiam

dradam1



Temat: Szpital w Raciborzu znów bez anestezjologów
Pan wybaczy, ale nie rozumiem Pańskiej wypowiedzi.
Przyrzeczenie składałem ponad 20 lat temu i mimo upływu czasu doskonale
pamietam jego treść. Bóg mi światkiem, że nie było w jego treści nic o pracy
ponad siły, poddawaniu się wyzyskowi, czy zakazowi zmiany pracodawcy. Również
żaden z zapisów nie zabrania lekarzowi opuszczenia kraju w którym uzyskał on
wykształcenie i prawo do wykonywania zawodu. To tak w ramach przypominanek, a
raczej reedukacji.
Następny byk - to nie szanowni państwo lekarze, jak kurtuazyjnie Pan pisze,
odeszli od łóżek pacjentów, ale Sz.P. dyrektor ( manager, MBA, CV, WC ) ich
legutką rączką zwolnił. Warto powiedzieć, że ten o to dyrektor zatrudniany jest
na zupełnie innych warunkach, niż ordynator oddziału, no ale jest to manager...
I tenże manager dopuszcza do tego, że trzeba zamknąć OIT - newralgiczny odział
dla funkcjonowania każdego szpitala. Tu wyrazy podziwu za odwagę, wysokie
kompetencje i wybujałą wyobraźnię!!!!
Co do kosztów mojego ( naszego ) wykształcenia - pracując ponad dwadzieścia lat
po 350 - 400 godzin miesięcznie dawno już tę kontrybucję wobec społeczeństwa
spłaciłem. Mając sporo kontaktów z tzw. lepszą częścia świata, nie obawiałbym
się zacząć studiów, wiedząc, że koszy mogą być skredytowane przez bank i spłacę
je w ciągu 3 - 5 lat pracy po studiach, zaciągając przy tym kredyt na
mieszkanie, samochodzik i inne rzeczy potrzebne do życia w normalnym świecie,
nawet zwykłemu robotnikowi - z całym szacunkiem dla osób pracujących fizycznie.
Nie ośmielam się wypowiadać na temat Pańskiej sytuacji finansowej i rodzinnej.
Zwracam jednak Panu uwagę, że to Pana konstytucyjne prawa do uzyskania opieki
zdrowotnej są poważnie zagrożone. To Pan i pozostała cześć PT. Publiczności ma
ograniczony dostęp do systemu ochrony zdrowia. To Państwo stoicie w kolejkach
do przyjęcia, jesteście zapisywani na odległe terminy, odchodzicie z kwitkiem z
powodu braku miejsc. Dlaczego tak się dzieje - zastanówcie się sami, a potem
zapytajcie polityków których wybraliście na urzędy. Macie przecież prawo do
godnego życia, nawet w chorobie.
Życzę dużo zdrowia.



Temat: specjalisci z branzy IT
Bije od ciebie kolego warszawskim szowinizmem, to nic nowego u tych co juz sie
stali 'warszawiakami'. Nie jestem z Bialegostoku, ale to nie ma znaczenia skąd.
No cóż, dziekuje za informacje, bylbym jednak wdzieczny gdybys mial konkrety na
temat scisłej specjalizacji, jaka mnie interesuje.

Gość portalu: Morgoth napisał(a):

> To ciekawe ze przyjezdzasz do Wawy nie majac pracy :-) Na ogol Bialostoczanie
> robia odwrotnie, ja tak zrobilem pare lat temu ;-).
> Co do Twojego pytania, obecnie nie jest najlepiej w branzy IT, w skutek
> ogolnego dolka w światowym biznesie. Firmy pozwalnialy z pracy sporo niezlych
> specjalistow IT (np. banki). Zeby jednak Cie nie przerażać proponuje już
teraz
> przyjechać do Wawy na dzien lub dwa i pochodzic po agencjach posredniczacych.
> Taka wizyta trwa ok 1 godziny (krotka rozmowa i 45 min przepisywania wlasnego
> CV na ich druczek - notabene niemal identyczny we wszystkich agencjach).
Szansa
>
> na znalezienie pracy w taki sposob jest bardzo duza, bo jak wykazuja sondarze
> pracodawcy najpierw szukaja kandydatow wśród znajomych obecnych informatykow
> (osoby z polecenia), potem przez agencje, a na koncu poprzez ogloszenia w
> gazetach. To ostatnie zmonopolizowala Gazeta Wyborcza swoim poniedzialkowym
> dodatkiem "Praca" (polecam, na ogół dodatek jest grubości calej GW w
> Białymstoku).
> Pamiętaj też że atutem przyjezdnych są nieco niższe oczekiwania płacowe, na
to
> liczą pracodawcy. Jak już raz sie zaczepisz w Wawie to przeskoczyć gdzie
> indziej na lepiej płatne miejsce bedzie łatwiej. Jeśli jesteś super
fachowcem,
> to oczywiście nie sprzedawaj sie tanio. Pamiętaj jednak, że tutaj ciągnie
cały
> kraj i grubą teczke dyplomów i kursów ma prawie każdy.
> Pozdrawiam i życzę powodzenia na nowej drodze życia ;-)




Temat: o rankingach uczelni słów kilka
właśnie, własne wydawnictwo. Przecież to tylko oszczędność kasy. Za wydanie
własnym sumptem książki trzeba wyłożyć ok tysiąca. A wydadzą wszystko,
nawet "Prawdy oświecone Złego-Jedynaka". Wydawnictwo własne to mniej kosztów a
prestiż hoho, że lepią się igorancji na niego.
Konferencje. Blablabla. Jeden prof., nawet skończony dureń, który sygnuje
tytułem i zgraja studentów ze "Scalaka" - koła naukowego studentów informatyki.
Treść prelekcji ważna tylko dla prelegenta i to na góra tydzień przed imrezą,
za to kwentesencją konfy jest wieczorek zapoznawczy z paniami Żytką, Żubrą,
ewewntualnie skandynawskimi żurawinami jeśli dam jest dużo.
Biuro Karier w małych ośrodkach to instytucja służąca głównie jego
pracownikom, "zaprzyjaźnionym" szkoleniowcom, którzy są tak kiepscy, że nigdzie
indziej pracy znaleźć nie mogą i poza szkoleniami "jak napisać dobre CV" nic
konstruktywnego nie organizują. Mają znaczy bazę chętnych do pracy, których w
sezonie wysyłają do Niemiec na truskawki, a po sezonie na deptaki z ulotkami.
Nazywa się to potem pracą w prężnej, międzynarodowej firmie jeśli student
roznosi ulotki banku czy nawet hipermarketu. Studentów informy można jeszcze
zatrudnić za popychla w serwisie komp lub rtv, gdzie z wypiekami na twarzy,
pierwszy raz w życiu, przełączają zworki lub zgoła montują wentylator na
procka. Potem się szczycą praktyką (lub dla podneisienia prestiżu - stażem) w
zawodzie i nie chce im dojść do świadomości, że ich szef ma "tylko" technikum,
a współpracownicy zawodówki. Nie mam nic do ludzi z zawodówek ani do pracy
poniżej kwalifikacji, sama zaczynałam od ścierki i szpachli na budowie mając
maturę, ale nie nazywałam sprzątania pracą jako specjalista ds konserwacji
powierzchni płaskich.

No, to se powiedziałam



Temat: Szukamy osób do pracy z osobami starszymi w Anglii
Szukamy osób do pracy z osobami starszymi w Anglii
Dla naszego klienta wiodącej firmy w branży prywatnej ochrony
zdrowia w Wielkiej Brytanii, poszukujemy osoby na stanowisko:
Opiekun/Opiekunka
Miejsce Pracy: Leeds, Wielka Brytania
Wymagania:
chęć do pracy i niesienia pomocy innym
nienaganna kultura osobista
podstawy znajomości języka angielskiego,
udokumentowane co najmniej 6 miesięczne doświadczenie w zakresie
opieki bądź opieki zdrowotnej /mile widziane pielęgniarki,
opiekunki/opiekuni osób starszych z doświadczeniem/
nowy dowód osobisty,
niekaralność,

Zadania:

Pomoc pensjonariuszom w codziennych czynnościach,
Zapewnienie im jak najlepszej opieki i dbałość o ich dobre
samopoczucie,

Oferujemy:

Stabilne zatrudnienie w jednej z najbardziej dynamicznie
rozwijających się organizacji w Wielkiej Brytanii /wg. Sunday Times
65 miejsce na liście najdynamiczniej rozwijających się firm
Brytyjskich/
Podpisanie umowy o pracę przed wylotem do Wielkiej Brytanii,
Stały kontakt i opiekę polskojęzycznego biura w Leeds,
Pełen pakiet wsparcia dla pracownika – konto w banku, odbiór z
lotniska i zakwaterowanie, rejestracji w Home Office, ubezpieczenie,
Możliwość dłuższej współpracy, możliwość rozwoju i awansu w
strukturach firmy,
Zatrudnienie w pełnym wymiarze godzin, atrakcyjne wynagrodzenie,

Kandydatów zainteresowanych powyższą ofertą pracy prosimy o
przesłanie aplikacji, zawierających CV oraz list motywacyjny na
adres:

rekrutacja@hands2work.pl

W temacie emaila prosimy o podanie numeru referencyjnego OO/FOR/08
Uprzejmie informujemy, że będziemy kontaktować się tylko z wybranymi
kandydatami.

Prosimy o dopisanie następującej klauzuli "Wyrażam zgodę na
przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w mojej ofercie pracy
dla potrzeb niezbędnych do realizacji procesu rekrutacji (zgodnie z
ustawą z dn. 29.08.97 roku o Ochronie Danych Osobowych Dz. Ust Nr
133 poz. 883)".




Temat: Szukam pracy, może ktoś pomoże?
A może jej chodzi o jakąkolwiek pracę. Byle by miała szansę pracować. Nie
każdy jest jakimś tam fachowcem. A może tak jak ja prowadziła od lat
działalnośc gospodarczą, która niestety padła i nie ma nawet jak Cv
napisać /mimo iż całe dorosłe życie pracowałam/, wszędzie dyskwalifikacja.
Wymagany staż kilkuletni na danym stanowisku a co zrobić jak go nie ma? Cóż z
tego, że są umiejętności,/praca na własny rachunek nie jest taka łatwa, wymaga
samodyscypliny/wykształcenie może i nie najlepsze, bo tylko licencjat z
finansów i bankowości, i doświadczenie jest w tym zakresie- znam choćby
doskonale zasady udzielania kredytów gotówkowych, hipotecznych, samochodowych,
ocenę zdolności kredytowej, itp. /no ale to nie staż pracy w banku/, dochodzi
wieloletnie doświadczenie w obsłudze klienta indywidualnego- klasyczny handel-
sprzedaż, jak i obsługa bezpośrednia. Przed laty byłam i zastępcą kierownika i
kierownikiem na etacie- ale to też się nie liczy bo było to w latach 84-90,i
podobno ma się złe nawyki. Nie wspominam już o obłudze biegłej komputera,
urządzeń biurowych- bo to w zasadzie standard, każdy umie.I czy na każdym w
zasadzie stanowisku obecnie wszyscy posługują się angielskim? Nie, to tylko
kolejny wymóg, często gęsto bez sensu, bo znajomość tego języka w danym
miejscu pracy jest zbyteczna. A co zrobić jak się zna tylko podstawy i
najzwyczajniej nie ma się tzw. dygu do nauki języka?
Do każdego zajęcia teraz jak nie staż to referencje, nawet o pracę sprzątaczki
ciężko bez referencji. Jedyne co można znaleźć to przedstawiciel handlowy, do
tego oczywiście trzeba mieć własne auto, własną działalność, własny komputer,
w jednej propozycji zarządano też bym miała własnego laptopa, że o telefonie
komórkowym nie wspomnę. A co w zamian- tylko prowizja, grosza stałej podstawy.
No jest jeszcze alternatywa- zawsze można zostać agentem ubezpieczeniowym.
Wybór olbrzymi. Kobiet w podobnej albo jeszcze gorszej sytuacji jest wiele i
co zostaje kupić trumnę?



Temat: Ronald Reagan był prezydentem, który trafił w s...
"Wyprzedzila ich i W Brytania"
Gość portalu: Łysy napisał(a):

> O panie Piotrus ! Widze ze jestes Volksdeutschem !!

Zle pan widzi, to dla pana typowe.

> Juz wszystko rozumiem !!! Twoi mocodawcy maja zayebisty
> kompleks przed Amerykanami !
> 1. Dostali od nich po mordzie
> 2. Zostali przez nich wynianczeni z powrotem do zdrowia
> 3. Przez 50 lat chronieni przed komuna
> 4. a dzis ze swoja stagnacja, socjalizmem, 0% wzrostem,
> 10% bezrobociem, nierobstwem i milionami Turkow patrza
> zazdroscia na rufe uciekajacego okretu z napisem USA !!

Brednie, nie wymagajace komentarza. Prosze sobie
poczytac:
www.geocities.com/pkraczkowski/europa/gpatent.htm
> Poprostu Niemiaszki zostali zdeklasowani i to nie tylko
> przez USA ale ostatnio jako najbogatrsze panstwo w Europie
> wyprzedzila ich i W Brytania !!

RFN ponosi koszty zjednoczenia, to okolo 6% dochodu narodowego.
USA pod takim ciezarem juz dawno by zbankrutowala.

W.Brytania to katastrofa:
tylko by naprawic system komunikacji szynowej czterech
miast brytyjskich: London, Manchester, Birmingham
i Newcastle potrzebowalaby W. Brytania 110 miliardow Euro,
ale ich nie ma. Ma za to wiecej miast.
Sluzba zdrowia, poczta itp. to katastrofa. Jak podal Christoph
Schwennicke, w: "Königin der Herzen", Süddeutsche Zeitung,
123/2004, str. I, poczta brytyjska nie byla w stanie przeslac
paczki wielkosci kuferka pilota (dwa kartony na buty) do Niemiec.
Kolej brytyjska uzywa tych samych wagonow od 30 lat.
Boom, ktorym sie W. Brytania tak chwali bazuje na spekulacji
nieruchomosciami: Ceny poszly sztucznie w gore, jak w Japoni,
wlasciciele nieruchomosci zaciagneli kredyty pod zastaw tych
drogich nieruchomosci, ale wkrotce banka peknie, jak w Japoni,
czy na gieldzie w USA, i wowczas nieruchomosci beda ponownie
kosztowac tyle, ile sa naprawde warte, czyli duzo mniej.
Wowczas zaciagniete kredyty nie beda mialy pokrycia.
Jak to ujal Schwennicke: "Pekniecie banki spowoduje zalamanie
calego kraju".
Dlatego tez W. Brytania napadla na Irak wraz z USA.

Piotr Kraczkowski
CV:
www.geocities.com/pkraczkowski/evitae.htm
www.geocities.com/pkraczkowski/politik/glinkpol.htm
www.geocities.com/pkraczkowski/europa/gpalesti.htm



Temat: Bank Godzin - bezpłatne warsztaty dla rodziców
Bank Godzin - bezpłatne warsztaty dla rodziców
Zapraszamy do wzięcia udziału w bezpłatnych warsztatach:

"Bank Godzin - bezgotówkowa wymiana usług"

Do uczestnictwa zapraszamy osoby zainteresowane:

* ideą bezgotówkowej wymiany usług;

* włączeniem się do krakowskiego Banku Godzin;

* założeniem podobnej inicjatywy.

Podczas warsztatów uczestnicy dowiedzą się:

* jak realizować przedsięwzięcia na rzecz społeczności lokalnej;

* co to jest Bank Godzin i na czym polegają podobne inicjatywy;
* jakie umiejętności można zaoferować innym i co można w zamian
otrzymać;
* jak założyć i poprowadzić Bank Godzin.

Spotkanie będzie okazją do nawiązania nowych znajomości w przyjaznej
atmosferze.

Co to jest Bank Godzin?

Bank Godzin to interesująca inicjatywa bezgotówkowej wymiany usług, oparta
na wzajemnym świadczeniu pomocy - praca za pracę. Jeżeli udzielamy pomocy
jednemu z członków Banku, to ilość godzin jest zapisywana na naszym
osobistym koncie, powiększając jego stan. Natomiast każda ilość godzin
przyjętej pomocy pomniejsza stan konta.

Wszystkie usługi w Banku są sobie równe np.: godzina opieki nad dzieckiem =
godzina porad prawnych ;godzina lepienia pierogów = godzinie nauki jazdy
samochodem

Szeroki zakres oferowanych usług pozwala oczekiwać, że wszyscy członkowie
Banku znajdą w nim usługi, których oczekują.

Krakowski Bank Godzin skupia osoby z Krakowa i okolicy, głównie rodziców,
którzy wspierają się wzajemnie wymieniając różnymi usługami. Wśród nich
znajduje się m.in.: opieka nad dziećmi, nauka języków obcych, korepetycje z
różnych przedmiotów, praktyczna nauka jazdy samochodem, pomoc w redagowaniu
cv, pomoc w pracach domowych, podwożenie czy pomoc w zakupach. Istotnym
elementem są wspólne spotkania i inicjatywy.

Więcej informacji nt. krakowskiego Banku Godzin znajduje się na:
www.pracujacyrodzice.pl <http://www.pracujacyrodzice.pl/> .

W trakcie trwania szkolenia oferujemy bezpłatną opiekę nad dziećmi, w
przedszkolu - Wyspa Dzieci, ul. Dauna 95 b.

Termin i miejsce:

Szkolenie odbędzie się w dniach 24 i 25 listopada br. (sobota-niedziela), w
godz. 9.00-13.00 w Krakowie, ul. Kasprowicza 9A/1.

Zapisy:

tel/fax: 012 422 00 07; e-mail: <mailto:bankgodzin@plineu.org>
bankgodzin@plineu.org

Ze względu na ograniczoną ilość miejsc, pod uwagę będzie brana kolejność
zgłoszeń.

..

Warsztaty zorganizowane są w ramach projektu: Kompromis na rynku pracy -
innowacyjny model aktywizacji zawodowej kobiet współfinansowanego ze środków
Unii Europejskiej
z Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Inicjatywy Wspólnotowej EQUAL.



Temat: musicie przczytać tę CV-ke:)!!!!!!!!!!!!!!!
Gość portalu: Ida napisał(a):

> alez owszem mozna, byleby tylko na poczatku cv znalazla sie informacja w
> jakiej dziedzinie prawa kandydat sie specjalizuje, a takowej nie bylo.
> Przyznam szczerze, ze jest to niezwykle ciekawe hobby, ale ja nie szukam
> autora sztuk teatralnych tylko prawnika, a na podstawie tego, jakie on pisze
> sztuki nie wywnioskuje jaka praca mu moge zaproponowac w jego wyuczonym
> zawodzie. Lista sztuk teatralnych nie jest powazna podstawa do rozmawiania o
> posadzie dyrektora departamentu prawnego w renomowanym banku.
>
>
Nie wierze, ze na stanowisko dyrektora departamentu prawnego w renomowanym
banku ktos przeslalby swoje CV na poczatku rozwodzac sie na swoimi zdolnosciami
teatralnymi. NO coz, nie widzialam tego CV, byc moze zdarzylo sie tak jak
mowisz. Zdarza sie. Odnioslam jednak wrazenie, ze Ty w ogole przekreslilas go
wlasnie dlatego, ze nie napisal o swym hobby w dwoch wyrazach tylko szerzej.

> zdarzaly sie rozne kwiatki: szydelkowanie [mezczyzna], robienie na drutach
> [rowniez mezczyzna], jednak ze nie jest to ich hobby tylko sposob na
> rozladowanie stresu, niemniej jednak w cv mialam przede wszystkim informacje
o
> dotychczasowym zakresie obowiazkow, specjalizacjach i innych konkretach, a
nie
> liste wyszydelkowanych rzeczy.

A wiec jednak traktujesz szydelkowanie i robienie na drutach jako "rozne
kwiatki" - prawda, ze nie moze to byc przedmiotem zainteresowan? Dlatego, ze Ty
tak mowisz? A gdyby nie napisali, ze tym rozladowuja stres? To bys wyrzucila do
kosza? No bo jak mozna miec takie dziwne hobby?
>
>
> nie rozpatrywalabym tego w kategoriach zazdrosci: po prostu ciekawe hobby to
> za malo, zwlaszcza jesli ktos pisze o tym w pierwszej kolejnosci, a kluczowe
> informacje umieszcza gdzies pod koniec.

Vide moja odpowiedz na pierwsze zdanie. NIe wierze, ze kluczowe informacje byly
na koncu.

> zapewniam Cie, ze nie dlatego cv sa sztampowe i nie przeze mnie ludzi bzdury
> wypisuja w cv: ja oczekuje konkretnej informacji: robilem to i to, zajmowalam
> sie tym i tym, bylem odpowiedzialny za to i za to, mialam do czynienia z tym
i
> tym, potrafie to i to, jestem sklonny nauczyc sie tego i tego. Nalezy jednak
> podac to w taki sposob zeby zabrzmialo profesjonalnie i rzeczowo. O szacie
> graficznej juz nie wspominajac... Bez ozdobnikow, czytelnie, przejrzyscie. To
> mi wystarcza.
>

To akurat swieta racja.

> nie powinno byc nic do odszyfrowywania! ja nie moge wyciagac wnioskow, ze jak
> ktos byl asystentka prezesa, to rzeczywiscie wykonywal obowiazki asystentki,
a
> nie robil kawe i plotkowal przez telefon... wymagam konkretnych informacji, a
> nie wskazowek, ze ktos byc moze sie nadaje na stanowisko...

Ale nie daj Boze, ze przy okazji ktos wspomni o szydelkowaniu?

Trzeba we wszystkim postepowac rozsadnie.



Temat: czemu absolwenci maja takie roszczeniowe postawy?
Jestem tegorocznym absolwentem.
Po pierwsze uważam że 1500 zł neeto dla absolwenta dobrej uczelni jest rozsądną
kwotą. Oczywiście w zależności od regionu Polski trzeba uwzględnić tutaj pewne
wahnięcia.

Starania o dobre wpisy w CV rozpocząlem już w trakcie liceum. Załatwiłem sobie
w wakacje bespłatną, 3 tygodniową praktykę w banku. Oczywiście że nic się tam
nie nauczyłem i przybujałem pieczątki oraz łaziłem po konkurencji zbierając
oferty innych banków. Nie o to jednak chodziło.
W trakcie studiów podejmowałem w wakacje różne prace sezonowe: a to stałem przy
grilu na promocji wędlin w hipermarkecie, a to machałem łopatą przy budowie
obwodnicy - zawsze było to trochę grosza.

Do tego w trakcie studiów doszła oczywiście obowiązkowa praktyka, związana już
z moimi studiami.

Podejmowane przeze mnie wcześniej prace, mimo że nie związane z moim
doświadczeniem umieszczałem w CV gdyż moim zdaniem świadczą one o tym że nie
siedzę i nie pierdzę w stołek lecz aktywnie próbuję coś działać.
Być może właśnie dzięki tym wpisom już na 4-tym roku znalazłem sobie pracę u
lokalnego Internet Provider'a (studia dzienne) - w dobrym miesiącu 900 zł na
rękę, przeciętnie 600. Wykonywałem różnego rodzaju prace serwisowe począwszy od
przeciągania kabli między budynkami a na administracji serwerami pocztowymi
kończąc - ważne że związane z moimi studiami. Okres ten bardzo dał mi się we
znaki, sam jednak tego chciałem i godziłem się na to by mieć następny wpis do
CV.
Po pół roku podziękowałem za współpracę, chcąc skupić się na pracy
magisterskiej. W międzyczasie odpowiadałem jednak na ogłoszenia i rozsyłałem CV.
Opłaciło się. Zostałem zatrudniony w dobrej firmie jako administrator sieci.
Pracuję tam do tej pory, w międzyczasie się obroniłem (co prawda z lekkim
poślizgiem jednak :)). Jako że pracuję w mieście gdzie studiowałem, od ponad
roku codziennie dojeżdżam 100 km do pracy (no i 100 w drugą stronę).
Zacząłem pracę od 1600 zł na rękę, w chwili obecnej do 2200. Muszę powiedzieć
że tutaj dużo się nauczyłem, ale też dużo wniosłem do firmy. Gdyby nie ta
odległość nie próbowałbym zmienić pracy ale jako że w sierpniu się żenię...
Na spokojnie przeglądam ofert pracy i wybieram co ciekawsze z mojego regionu.
Nie jestem pod przymusem więc spokojnie znajdę sobie coś dobrego.
Dzisiaj idę na jedną rozmowę - wstępna propozycja 3000 netto.

Piszę to po to by absolwenci uwierzyli że można w miarę dobrze zarabiać po
studiach. Oczywiście też mnie śmieszą ci wszyscy absolwencji Wyższej Szkoły
Zarządzania i Turystyki, albo Ekologii itp. (bez urazy). Ważna jest uczelnia
którą się kończy, ale ważniejsze są predyspozycje danej osoby - pracowitość,
chęć samokształcenia, przedsiębiorczość. Zamiast biadolić do roboty! Tyle jest
darmowych kursów, szkoleń itp..

Powodzenia.



Temat: Te niegrzeczne rynki finansowe...
Teoria spiskowa Robiego a fakty.
"Przestańcie mi wiec tu wykładac teorie spiskowe."

Nie wiem na jakiej podstawie podwazasz oczywiste fakty.
A sa one takie, ze stopy sa za wysokie. Od wielu lat.

Poswiec pare minut swojego jakze cennego czasu i zapoznaj sie z ustaleniemi
prokuratury na temat tzw. eldorado odsetkowego z wykorzystaniem funduszy
dolarowych FOZZ. Co poniektorzy sobie banki postawili prywatne. W Polsce i za
granica.

Sytuacja jest analogiczna. NBP ma rezerwy dewizowe.
I inne fundusze. Ogolnie ma pieniadze.

Wyobrazmy sobie sytuacje lancuszka kredytobiorcow dewizowych
pozyczajacych dolary i inwestujacych w zlotowkach w dlug publiczny.
Np. jakis teoretyczny bank zagraniczny majacy w swojej gestii polskie rezerwy
dewizowe, utrzymuje stale zaangazowanie kredytowe w tej samej walucie ale w
Polsce w jakims "swoim" banku. Obojetne jakim. Tak w drodze rewanzu. Doliczy
sobie 1%. Albo pol. Moze nawet tylko cwierc procenta. Te pieniadze sa w
dyspozycji pewnych osob.

Chodzi o sytuacje teoretyczna. Calkiem hipotetycznie.
I znowu dojdziemy do wniosku, ze komus musi strasznie zalezec na stalym kursie
waluty wewnetrznej. Powiedzmy nawet, ze takie hipotetyczne osoby maja kolegow w
RPP.

No to juz wtedy nie musi chodzic o banki. Wystarczy, ze sa to osoby pracujace
dla bankow i korzystajace z dobrodziejstwa tych kolezenskich kredytow.

Dopoki nie ma zalamania walutowego, to nikt sie niczym nie przejmuje.
Wszyscy zarabiaja.

Ale zloty spadl.... I zanosi sie ze dalej poleci.

A partie potrzebuja kasy. Swiezej kasy. W duzych ilosciach.
Po co ustawiac przetargi, krasc pieniadze publiczne, skoro mozna latwo i
legalnie przetrzepac kieszenie podatnika wyciagajac z budzetu odsetki za
pieniadze... publiczne. Dodatkowo ustalajac sobie procent. Samemu?
I nic nie ryzykujesz, bo wiesz, ze Leszek tak pomyslal, ze nie ma ryzyka.

Mozesz nawet nic nie miec, ale kredyt dostaniesz. I zarobisz. Samo sie zrobi,
ze sie zarobi. A potem dla wyrownania pusci sie do gazety wyborczej artykul,
jakie straty ponosi budzet panstwa przez gornictwo. A co tam, niech narod
gornikow nienawidzi, a my tu sobie panie dziejku na kampanie wyborcza zarobimy,
I jeszcze poparcie nam wzrosnie, a co!

O!
Czy taki lancuszek trudno sobie wyobrazic? Nie. To banalne.

Malo tego, sa pewne elementy niezbedne do poprawnej pracy takiej hipotetycznej
lamiglowki. No to teraz sobie popatrzmy jaki jest sklad RPP i ILE SIEDZI TAM
OSOB. Dalej przesledzmy zyciorysy czlonkow Rady i popatrzmy w jakich okresach
tam weszly. Przyjrzyjmy sie kto mial wtedy wladze. Poogladajmy sobie CV
"prof." Leszka B. I potem popuscmy wodze fantazji.

W ramach tych wolnych fantazji przyjrzyjmy sie kursowi roznych wazniejszych
walut, w tym dolara rozliczanych w zlotym. Tak sie ciekawie sklada, ze kurs PLN
wzgledem dolara jest dosc stabilny. Osobiscie odnosze wrazenie, ze zbyt
stabilny. Ale to jest moje prywatne zdanie, prosze sie nie sugerowac, najlepiej
samemu popatrzec. Od 99 roku wszystkie waluty wzgledem zlotowki jakby zamarly.
Popatrzcie. A przeciez inflacja w Polsce byla caly czas. Czyzby Polska byla az
takim Tygrysem?

Pa.




Temat: DOKUMENTY POTRZEBNE DO PRACY W ANGLII
Dobrze wziac dwa dokumenty - paszport i dowod osobisty (sa identycznie
honorowane, a nie zaszkodzi miec zapasowego, zwlaszcza jesli drugi chce sie
wyslac do urzedu), koniecznie prawo jazdy, jezeli posiadacie. Przydatne sa
referencje pisemne przetlumaczone na angielski (tutaj bardziej pytaja o
referencje niz o swiadectwa pracy, ktorych zreszta w formie podobnej do polskiej
nie ma), dyplomy wezcie, dobrze jesli przetlumaczone, moga byc samodzielnie, nie
przez przysieglego, i tak wazniejsze jest dobre cv i referencje. Wszelkie
certyfikaty potwierdzajace kwalifikacje zawodowe na pewno tak, czasami
pracodawcy ich wymagaja, przy czym polskie licencje coraz czesciej sa
honorowane, inne mozna nostryfikowac.
Po przyjezdzie, kiedy tylko zaczniecie prace, macie miesiac na wyslanie
aplikacji do Home Office (tzw. program WRS - accession states workers
registration scheme), dolaczyc do tego trzeba bedzie 2 zdjecia formatu
paszportowego, plus dowod osobisty (nowy, bo ze starego ciezko im bedzie sie
polapac, w czym rzecz)lub paszport - oraz potwierdzenie o zatrudnieniu od
pracodawcy (najlepiej juz pierwszego dnia prosic o potwierdzenie). Koszt
aplikacji wynosi 90 funtow, wiec dobrze miec taka rezerwe finansowa. Wiem, ze
wiele osob nie dopelnia od razu tego obowiazku, ale jest to dosc ryzykowne, gdyz
w przypadku kontroli pracodawcy grozi grzywna bodajze do 50 tysiecy funtow, a
pracownikowi zwolnienie natychmiast z pracy (system dziala tak, ze jezeli w
ciagu miesiaca od podjecia pracy nie zlozy sie aplikacji, to pracuje sie
nielegalnie). Osobiscie nie slyszalam o takiej sytuacji, ale ostatnio w mediach
robi sie nagonka na naplyw imigrantow, ktorzy rzekomo "odbieraja Brytyjczykom
prace" (glosno bylo o interpelacji posla, ktorego potencjalna wyborczyni
skarzyla sie, ze nie dostala pracy, bo...nie mowi po polsku, a w fabryce na tym
stanowisku sa sami Polacy) i "wysysaja" ich benefity, wiec lepiej nie ryzykowac
za bardzo.
Tutaj jest link do odpowiedniego formularza WRS z polskimi instrukcjami:
www.workingintheuk.gov.uk/working_in_the_uk/en/homepage/schemes_and_programmes/worker_registration/polish.html

Istotna rzecz, bez ktorej czesc pracodawcow nie chce w ogole rozmawiac, to
National Insurance Number. W zasadzie dotyczy on podatkow i ubezpieczen
spolecznych, tudziez pomocy socjalnej, wiec dopoki sie nie pracuje i nie chce
sie korzystac z benefitow, nie jest on niezbedny. Niemniej jednak warto wystapic
o niego jak najwczesniej, nawet drugiego dnia po przyjezdzie. Aby go uzyskac,
nalezy zadzwonic do Job Centre Plus pod numer telefonu 0845 600 0643 i umowic
sie na spotkanie. Na same interview trzeba bedzie oprocz ID dostarczyc
poswiadczenie adresu (moze byc list/wyciag z banku - o bankach ponizej),
zaswiadczenie od pracodawcy (jezeli jeszcze nie bedziecie pracowali, to
rejestrujac sie w agencji pracy nalezy poprosic o zaswiadczenie, ze aktywnie
poszukujecie pracy i rejestrowaliscie sie w agencji; z reguly urzednicy to
honoruja). Wiecej szczegolow w liscie, ktory dostaniecie z urzedu celem
potwierdzenia spotkania. Infolinia jest po angielsku, w razie potrzeby tlumacza
na interview trzeba to wczesniej powiedziec, najlepiej podczas rezerwacji terminu.
Ostatnia rzecz, bardzo wazna, to bank. Dla Polakow banki brytyjskie, takie jak
np. Lloyds, HSBC, Barclays, chyba tez NatWest stosuja uproszczone procedury -
generalnie wystarczy sie zglosic do oddzialu z dowodem osobistym lub paszportem
i nie robia problemow z otwarciem konta. Jezeli przyjdzie sie z listem od
pracodawcy i potwierdzeniem adresu, to juz w ogole sa przeszczesliwi, ale
przestali sie przy tym upierac, od kiedy wyczuli koniunkture. A tak jak
wczesniej wspomnialam, pismo z banku zaadresowane na nazwisko ich klienta jest
poswiadczeniem adresu, niezbednym czesto, jako ze nie ma tutaj czegos takiego
jak meldunek.
Mam nadzieje, ze te informacje sie do czegos przydadza :)) Zycze powodzenia!



Temat: Po studiach do garów?
DOSWIADCZENIE plus odrobina pokory
Powiem to, co pewnie wielu z Was wie już doskonale. Najważniejsze jest
doświadczenie i jeszcze raz doświadczenie. Współczuje ludziom, ktorzy mają
przesrost ambicji i nie pójdą na studiach czy zaraz po nich do czysto
wykonawczej pracy, bo "nie po to się tyle uczyli, żeby teraz wysyłac faxy/stac
za ladą/obsługiwac dzieci snobów itp. itd." Mam już licencjat, kończę V rok
mało popularnych studiów dziennych, podczas których nieraz nadludzkim wysiłkiem
pracowałam. Na poczatku był fast-food (1 rok), potem praca sprzedawcy w znanej
sieci (9 miesięcy), ostatnio praca na stanowisku asystentki (9 miesięcy plus
depresja i zawalony ostatni rok studiów) w międzyczasie prace na zlecenie przy
promocjach, w infoliniach, przy obsłudze klienta, przy sprzątaniu banków...
Jaki jest efekt... otóz taki, że na kilkanaście wysłanych CV PRZYNAJMNIEJ
zawsze skądś się do mnie odezwą i zaproszą na rozmowę. Szukam pracy już drugi
miesiąc i w tej chwili czekam na dalsze etapy kwalifikacji z 3 potencjalnych
miejsc pracy, w kilku już wiem, że odpadłam - ale nie zraża mnie to - szukam
dalej, chodzę na interview i WIEM, że mi się uda. Dlaczego?? Dlatego m. in. że
jestem elastyczna i nie kręcę nosem na mniej ambitne oferty. Pewnie, że extra
jest miec prace 9-17 w biurze za 2500 netto jak moje niektóre koleżanki,
których angielski jest o wiele słabszy niz mój, nie mówiąc już o ogólnej wiedzy
i doświadczeniu; ale za to mają mocne plecy;). Ja nie mam oporów przed
wysłaniem CV do sklepu z ciuchami, jeśli spełniam wszystkie wymagania, bo nie
mam fobii, że ja Pani Magister bedę stać za ladą. Co z tego, że będę stać za
ladą, jak mi za to zapłacą 1500 PLN netto, za które będę mogła a)przezyć b)
doskonalić drugi język i robić dodatkowe kursy c) mieć kasę na wysyłanie
następnych CV w bardziej odpowiadajace mi miejsca pracy d) mieć wszystkie
świadczenie i nie miec luki w życiorysie c) NAUCZYC SIĘ CZEGOS NOWEGO, ZDOBYĆ
KOLEJNE DOŚWIADCZENIE. Efekt tego jest taki, że większość moich koleżanki ze
studiów, które nigdy nigdzie nie pracowały, MARZY juz o jakiejkolwiek pracy, a
nawet nikt nie zaprosi ich na rozmowę kwalifikacyjną. I dziwią się, że im nie
współczuję. A dlaczego mam współczuć, skoro w każdy weekend czy wakacje, kiedy
wiele z nich spędzało w kinach i knajpach i "rozrywało się" ile wlezie, ja
zasuwałam po 8 , 10 albo i 14 godzin, a niemal każdy wolny wieczór poświęcałam
na nadrobienie zaległości w nauce. Cały czas mialam stypendium naukowe i nigdy
żadnych poprawek, a mimo to , gdybym miala jeszcze raz wybierac, poszlabym na
studia zaoczne i od razu do pracy, bo teraz miałabym juz nie 3 ale 5 letni staż
i prawdopodobnie o wiele wyższe kwalifikacje. Dlatego mówię raz jeszcze -
ZBIERAJCIE DOŚWIADCZENIE i SZANUJCIE PRACĘ, każdą, nawet ta fizyczną, bo nigdy
nie wiadomo, czy nie bedziecie musieli jednak od niej zaczac.



Temat: Wirtualna FIRMA.
Wirtualna FIRMA.
Ponieważ jest tu tylu chętnych do robienia interesów proponuję założyć
wirtualną FIRMĘ np. " INTERNATIONAL biuro ' czy " The WORLD OFFICE "
lub na samą Europą " EURO biuro " czy inną nazwę.
Każdy wniesie aport w postaci pomysłu i dokładnie opisze co potrafi
najlepiej robić czyli swoje CV.

Po wykonaniu Biznes Planu zaczniemy zarabiać.

Traktuję serio tę propozycję i oto moje CV, czyli to co potrafię
i w czym mogę pomóc pracując samodzielnie lub na zlecenie:

· napisać pismo, przejrzeć i zadekretować pocztę czy oferty handlowe,
przygotować odpowiedzi

· ułożyć biznes plan, ofertę reklamową - wysłać do kontrahentów,
pozyskać nowych klientów

· pamiętać o ważnych terminowych sprawach czy spotkaniach

· sprawdzać nieuczciwych kontrahentów i partnerów handlowych

· wyszukać korzystną, krótkoterminową lokatę dla kapitału firmy, czyli
jak zarabiać na oszczędnościach w banku - lokata overnight do 7 %

· pozbyć się zalegającego towaru i nadwyżek - poszukać klienta

- w co zainwestować, ciekawe pomysły, myster shopper

· projektować i nadzorować budowę, ekspertyzy, porady, wyceny

· odbierać telefony podczas wyjścia z biura, narad, ważnych
spotkaniach, urlopu, po godzinach pracy, / przekierowanie /

· wyszukać w Internecie potrzebną informację czy poradę

· towarzyszyć w podróży, pomagać za granicą w prowadzeniu biznesu
czy domu, załatwiać wszystkie sprawy z tym związane

· filmowanie uroczystości, wykonywanie zdjęć okazjonalnych

· zadbać o zdrowiem, wyleczyć z choroby, pozbyć uzależnień,

· wyszukać co i gdzie tanio i dobrze kupić, wypocząć – masaż leczniczy

· prać, sprzątać, robić zakupy, gotować - kuchnia polska i orientalna

· pilnować dzieci, rozmawiać z teściami, wychodzić z psem na spacer

· i pomóc w wielu innych uciążliwych, terminowych i pracochłonnych
czynnościach ku zadowoleniu pracodawcy.

Jeżeli o czymś zapomniałem to z góry przepraszam i proszę o pytanie
to uzupełnię CV.

Przy dobrym planowaniu, odpowiedniej organizacji pracy i zwiększeniu
wydajności pracy zatrudnionych pracowników, możemy zwiększyć,
w krótkim czasie, obroty każde firmy - na początek o 10 - 15 % .

Znam rynek polski i widzę powstające nisze rynkowe.

Oświadczam, że w swojej pracy zawsze całkowicie utożsamiam się z firmą,
która mnie zatrudnia i zrobię wszystko ażeby podwoić jej obroty
Do doskonałości dużo mi brakuje lecz szybko się uczę.

Nigdy nie wypowiadam się negatywnie o pracy , albowiem postępuję zawsze
zgodnie z zasadą:

” nie mówi się źle o nieobecnych ”

Mogę pracować na umowę o pracę, umowę – zlecenie, umowę o dzieło,
w formie telepracy, samozatrudnić się - czy inna forma zatrudnienia,
która najbardziej będzie wygodna.

Mogę pracować 24 / 7 / 365

Mam jeszcze jakieś dyplomy, uprawnienia, zawodowe prawo jazdy
znam komputer, programy i Internet, ale to już szczegóły.

Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do FIRMY.

Mój e-mail: justynn@poczta.gazeta.pl




Temat: mlodzi ludzie nie szanuja pracy
Gość portalu: Marta napisał(a):

> jessica_duvall napisała:
>
> > Przez 24 lata bylam pracownikiem. Zarabialam raz mniej, raz
> > wiecej.Szanowalam kazda prace. Wykonywalam to co do mnie nalezalo,
> > probowalam wywiazac sie z obowiazkow, bylam lojalna wobec pracodawcow (
> > chociarz potrafili parzadnie czlowieka wkurzyc).
> > Od 11 lat jestem pracodawca.I oto moje obserwacje:
> > - mlodzi pracownicy po studiach nie sznuja pracy
> > - mlodzi pracownicy maja tupet
> > - o lojalnosci nie ma mowy
> > - mlodzi pracownicy wola wywierac presje na pracodawce np. w kwestii
> > wynagrodzenia niz szukac innej pracy
> > - nie mozna w sytuacjach KRYZYSOWYCH NA MLODYCH PRACOWNIKOW POLEGAC
> > - ml. pracownicy nie potrafia przyznawac sie do bledow
> > - zatajaja pewne rzeczy w swoim Cv, w ogole Cv jest czesto farsa bo nic ni
> e
> > umieja, pomimo przebytych "kursow"
> > - ml. prac. nie potrafia sie zachowywac w miejscu pracy
> > i jeszcze pare rzeczy.
> > Dlatego wlasnie zwolnie 3 mlode osoby, a na ich miejsce zatrudnie ludzi 30
> +,
> > z unormowana sytuacja rodzinna, sznujacych prace. Koncze z "gwiazdami"
> > ktorzy e pokonczyli studia i od razu powinni objac kierownicze stanowisko
> .
> > np dyrektora banku. Niech sobie wybrzydzaja, ale nie u mnie.
>
>
> Jessico - myślę że trafiłaś na jakieś dziwne egzemplarze. Podam Ci mój
> przykład. Pracuję od 16 roku życia- w Liceum pracowałam w czasie wakacji - w
> sklepach na promocjach- bolały nogi,zimo- nie narzekałam nigdy. Na plażach
> organizowałam imprezy, od rana do nocy- upał, skwar nie narzekałam.
> Sprzedawałam colę na imprezach- głośno- nie narzekałam. Dawałam z siebie
> wszystko, z usmiechem i chęcią.Czasem zarobiłam 80 zł za dzień,czasem tylko
25.
>
> Po maturze poszłam na staż. 360 zł- robiłam wszystko. Nie chcieli przedlużyć
> stażu chodziłam, starałam się - zostałam na umowę zlecenie za 500 zł. Znow
> robilam wszystko, zostawałam po godzinach. Poza tym członek komisji
wyborczych
> -
> liczenie do nocy, rachmistrz- chodzenie po domach, właściwie po wielkim
> wieżowcu.Nigdy nie narzekałam, nigdy się nie skarżylam. Zawsze byłam
zadowolona
>
> i chętna do pomocy. Każdy grosze się liczył. Potem pracowalam ZA DARMO u
> rodziny całe lato. Teraz kończe studia, pracuję w urzędzie,mam bogate CV jak
> na 22 letnia osobę. Zarabiam 800 a w pracy daję z siebie wszystko, nie
> narzekam, jestem lojalna wobec szefowej, wobec całego działu.Umiem wiele i
nie
> domagam się nie wiadomo jakich zarobków. Nie oceniaj tak szybko ,ja bardzo
> szanuję każdą pracę, i swoją i każdego innego.

> To bardzo, żle że nie domagasz się pieniędzy. Praca to nie wzajemne robienie
sobie przysług tylko (w przypadku pracownika) sprzedaż swojej wiedzy i
profesjonalizmu. Pracodawca kupuje to na co go stać. Stąd róznice w
oczekiwaniach obu stron.




Temat: szukam pracy
napisalem tak:
znam tez faceta, ktory "bral w reke teczke, szedl w miasto, a wieczorem wracal z
robota w garsci"
a teraz dodam, ze ten facet jest juz wielokrotnym milionerem, a jak przejezdzamy
obok czegos, to on rzuca od niechcenia, ze "gdybym <to> zatrzymal chwilke
dluzej, to zarobilbym 100 tysiecy wiecej, ale nie szkodzi"
to <to>, to albo kawalek pola, dzialka budowlana, dom, albo sklep
i nie jest to zaden szpaner, ani niedobry czlowiek, on taki jest, nikomu nigdy
nie zaszkodzil, on tak mysli i szczerze mowi
facet naprawde zaczynal od ... sprzatania

nie pisze tego, by Wam dowalac, sam nie mam duzo i miec nie bede, bo taki jestem
prawda o pracy jest w ostatnim zwrocie "bo taki jestem"

zapytajcie "irlandczykow" i "anglikow"
poza tym, ze zdarzaja sie tam oszustwa na fali taniej sily roboczej z Europy
Wschodniej, to trzeba byc w pracy zdeterminowanym
i oni sa, nie po to pojechali, by siedziec na kamieniu i rozmyslac
ale jakies 2-5% wyjechanych tak wlasnie robi (o oszustwach juz bylo, nie?)

pewnie, ze ogolnie kultura pracy jest tam wyzsza, nie ma az tak powszechnych
prob wyzysku (to co sie dzieje w Biedronce na przyklad, to jest wiecej niz
kryminal - i jeszcze nie mozna ich skazac), jest oslona prawdziwych zwiazkow
zawodowych (ktore zreszta sam dbaja, by pracownik dobrze pracowal, to jest druga
strona zwiazkow, o ktorej malo kto pamieta), zarobione pieniadze maja duza
wartosc nabywcza (nie jest wazne, ile sie zarabia, wazne jest, ile zostaje po
zaplaceniu rachunkow, tak m.in. bankrutuja wczesniej dobrze prosperujacy
milionerzy), ale decydujacym czynnikiem jest determinacja pracownika in spe

niezobowiazujaco moge dac jeszcze jescze jedna rade (ostrzegam, ze dla wielu nie
do przyjecia):
sprobuj postawic sie w niekorzystnej sytuacji
takiej prawdziwie dramatycznej, np od jutra nie masz czego jesc
i zamiast isc do banku zywnosci po pomoc, idz po prace

a moze po rady, jak dostac (zalatwic??) prace powinno sie isc do fachowca
z tym, ze to na ogol nie dziala
pisza oni za jakies pieniadze wydumane cv, po 10 razy roztrzasaja, jak przemycic
w nich jakas informacje, a to wszystko to samo (wiem, bo jak ja przegladam 40-50
cv od kandydatow, to szukam tylko w nich potrzebnych mi informacji, reszta do
kosza, styl, nawet drobne bledy sa absolutnie niewazne)

inna sprawa, ze swiat zupelnie zwariowal
dawniej chcialo sie prace w sklepie (bo wisi kartka, ze potrzebuja), to sie
wchodzilo i zaczynalo prace od jutra
teraz jutro to kaza przyniesc cv (na sprzedawce albo sprzatacza!!!) i zadzwonia,
albo nie, najczesciej nie
dlatego trzeba facia/facetke ze sklepu ZAGADAC na smierc

zreszta nie tylko ze sklepu
zagadalem kiedys na smierc szefa informatykow i dal mi robote przy duzych bazach
danych, wiec mozna
ze nieuprzejmie? mozna i uprzejmie, najwazniejsze - zagadac na smierc, decyduje
determinacja, czy juz nie mowilem?

no to powodzenia
i na tym koniec



Temat: Moi rodzice to idioci a ja jestem kompletnie sama
Gość portalu: Malwina napisał(a):

> Nie zapominajcie o jednym. W Polsce, jak i w innych
> relatywnie biednych krajach (statystycznie) dzieci
> mieszkaja dluzej z rodzicami niz ich rowiesnicy np.w
> Europie Zachodniej .
>
> absolutna nieprawda ! start jest trudny i tu !
bezrobocie i niskie pensje ,
> ogromne czynsze i oplaty. Jest to uznanym spolecznym
zjawiskiem od lat ze
> dzieci zostaja duuuugo bardzo dluuugo u rodzicow . W
dodatku srednia do ozenku
> to 29 lat !!!
> Tak szczerze mowiac to ci mlodzi tu mowia ze im u
rodzicow ...dobrze i
> bezpiecznie - dziwne ale prawdziwe.
>
> ogladnac film 'Tanguy"

Zajrzalam jeszcze na chwilke czujac sie wyjatkowo
poruszona listem minuss.Malwino, zauwazylam, ze dosc
czesto wypowiadasz sie na forum w odpowiedzi na rozne
listy. Czy pomyslalas choc raz o tym, ze inni ludzie
mogli wychowac sie w biedzie, gdzie nie starczalo na
maslo, a co dopiero wedline, ze dzieci alkoholikow jesli
nie staczaja sie na zla droge to kazdego dnia zmuszone sa
walczyc o byt i przetrwanie nie tylko psychiczne,
intelektualne, ale i fizyczne? Czy w chwili refleksji nie
pomyslalas: tak mialam inne zycie nie powinnam udzielac
rad nijak majacych sie do rzeczywistosci zwlaszcza mojej,
gdyz falszywa nute slychac bardzo wyraznie? Mam rodzine
zagranica (starszego brata, jest nas trojka) i wiem jak
wygladaly jego pierwsze lata na obczyznie, pierwsza
praca, mieszkanie katem, pierwszy pokoj wynajety za
wlasne pieniadze i plasterek szynki dzielony na trzy. Nie
jest u Was wcale latwiej, a moze nawet trudniej i tu na
podstawie doswiadczen mojej rodziny moge potwierdzic i
zgodzic sie z Toba. Dyskusja jednak obrala zupelnie inny
tor, zaczeliscie mowic o sobie zapominajac o samej
zainteresowanej czyli o minuss. Piszac za pierwszym
razem odnioslam wrazenie, ze zalezy Wam, aby dzieciakowi
pomoc. Byc moze myle sie, ale poza osobistymi
przepychankami nie znalazlam rozwiazania dla niej oprocz
uwagi o koniecznosci oderwania sie od rodzicow. Odkladac
po 20zl? Niezly pomysl..., ja nie mialam na drugie
sniadanie, na picie, nie mialam nigdy kieszonkowego, co
dopiero mowic o odkladaniu.

Minuss, po pierwsze zacznij wysylac juz CV do roznych
firm nie tylko w odpowiedzi na ogloszenia o prace, ale
info, ktore zostanie umieszczone o Tobie w banku danych
tzn. zglaszasz swoja kandydature i jesli tylko beda
zainteresowani to z radoscia stawisz sie na spotkanie.
Dwa, sprobuj zalapac sie na jakies praktyki w duzej
firmie, poczatkowo bezplatnie (najprawdopodobniej). Moze
spodobasz sie i beda to Twoi przyszli pracodawcy. Nie
ustawaj w wysylaniu CV, nie zalamuj sie jesli na 20
wyslanych nikt nie odpowie. To norma. Sprobuj poszukac
pokoju do wynajecia u starszej pani w zamian za opieke.
Ja tak mieszkalam przez ponad trzy lata- ceny nie sa az
takie wygorowane (musisz jednak znalezc jakakolwiek
prace, by miec z czego zyc). Weekendowo mozesz sprobowac
dorabiac przy promocji w supermarketach lub podczas
targow (nie wiem, gdzie mieszkasz, sprawdz okolice w
promieniu do 150km). Jesli znasz jezyki i nie boisz sie
wyjazdu zagranice skorzystaj z programu stypendialnego
(bodajze hercules czy hector, nie pamietam, sprawdz na
uczelni). Bardzo latwo jest dostac stypendium (nawet przy
srednich wynikach), musisz tylko chciec. Porozmawiaj tez
z kims z AISECu, moze doradza.

To tyle ode mnie. I jeszcze jedno. Nigdy nie pozwol, abys
poczula sie gorsza, bezwartosciowa, nieprzydatna. Jestes
takim samym czlowiekim z krwi i kosci, tak samo myslacym
i czujacym jak inni rowniez Twoi rodzice. Jesli jednak
uslyszysz przykre slowa od rodzicow, to coz mozesz
zrobic. Wykrzyczec? Zamilknac? Oddac fizycznie? Rodzice
beda mieli nad Toba przewage sily, dlatego proponuje
odpuscic i zyc na wlasna reke. Czy bedziesz miala ochote
w pozniejeszym okresie ich odwiedzac, zalezy juz od
Ciebie. Jesli nie zabiora klucza od domu, pewnie bedziesz
mogla do nich wpadac, ale zapowiadaj sie z wizyta- wiem
po sobie, nie ma nic gorszego jak niespodzianka mojego
syna, gdy ja taka nieuczesana, rozmemlana (mam tak w
niedziele),a on swiezak biegnacy z koszykiem warzyw do
mamuni.

Trzymaj sie mala i sluchaj przede wszystkim siebie- 24
lata w koncu do czego zobowiazuja....

Pozdrawiam i jeszcze jutro zajrze- ciekawa jestem co myslisz.
kowianeczka



Temat: Ja naprawdę szukam pracy.
Ja naprawdę szukam pracy.

Moje CV czyli co potrafię i w czym mogę pomóc:

· napisać pismo, przejrzeć i zadekretować pocztę czy oferty handlowe

· ułożyć biznes plan, ofertę reklamową - wysłać do kontrahentów

· pamiętać o ważnych terminowych sprawach czy spotkaniach

· sprawdzać nieuczciwych kontrahentów, poznanych ludzi

· wyszukać korzystną, krótkoterminową lokatę dla kapitału firmy,
czyli jak zarabiać na oszczędnościach w banku - lokata overnight
do 7 %

· pozbyć się zalegającego towaru i nadwyżek - poszukać klienta

· w co zainwestować, ciekawe pomysły, myster shopper

· projektować i nadzorować budowę, ekspertyzy, porady, wyceny

· odbierać telefony podczas wyjścia z biura, narad, ważnych
spotkaniach, urlopu, po godzinach pracy, / ew. przekierowanie /

· wyszukać w Internecie potrzebną informację czy poradę

· towarzyszyć w podróży, pomagać za granicą w prowadzeniu biznesu
czy domu, załatwiać wszystkie sprawy z tym związane

· filmowanie uroczystości, wykonywanie zdjęć okazjonalnych

· zadbać o zdrowiem, wyleczyć z choroby, pozbyć uzależnień,

· wyszukać co i gdzie tanio i dobrze kupić, wypocząć – masaż
leczniczy

· prać, sprzątać, robić zakupy, gotować - kuchnia polska i
orientalna

· pilnować dzieci, rozmawiać z teściami, wychodzić z psem na spacer

· i pomóc w wielu innych uciążliwych, terminowych i pracochłonnych
czynnościach ku zadowoleniu pracodawcy.

Jeżeli o czymś zapomniałem to z góry przepraszam przyszłego pracodawcę
i proszę o zapytanie, to uzupełnię CV.

Przy dobrym planowaniu, odpowiedniej organizacji pracy i zwiększeniu
wydajności pracy zatrudnionych pracowników, możemy zwiększyć,
w krótkim czasie, obroty firmy o 10 - 15 % - na początek.

Oświadczam, że w swojej pracy zawsze całkowicie utożsamiam się z firmą,
która mnie zatrudnia i zrobię wszystko ażeby podwoić jej obroty
Do doskonałości dużo mi brakuje lecz szybko się uczę.

Nigdy nie wypowiadam się negatywnie o pracy czy o pracodawcy, albowiem
postępuję zawsze zgodnie z zasadą:

” nie mówi się źle o nieobecnych i pracodawcach ”

Mogę pracować na umowę o pracę, umowę – zlecenie, umowę o dzieło,
w formie telepracy, samozatrudnić się - czy inna forma zatrudnienia,
która najbardziej będzie wygodna i odpowiadać przyszłemu pracodawcy.

Mogę pozostawać do dyspozycji pracodawcy 24 / 7 / 365

Mam jeszcze jakieś dyplomy, uprawnienia, zawodowe prawo jazdy
znam komputer, programy i Internet, ale to już szczegóły.

Zanim podejmiecie Państwo decyzję proszę policzyć ilu ludzi mogę zastąpić.

Pozdrawiam serdecznie swojego przyszłego Pracodawcę i życzę Mu
dużo zdrowia i samych sukcesów tak w życiu zawodowym jak i prywatnym.

justynn@poczta.gazeta.pl




Temat: Nadciąga do Bydgoszczy nowe pokolenie BIG-MAC ??

> Bezrobotni –mimo ,ze często inteligentniejsi od tych ,którzy zarządzają
> firmami . Głodni sukcesu, bo od dziecka im wpajano ,że życie trzeba rwać
> garściami. Agresywni –jak tylko agresywna może być Młodość. I wreszcie s
> ą
> produktem masowej fiksacji na punkcie wszystkiego ,co niesie ze sobą
> Zachód ,nowoczesność. Mają nieposkromiony Apetyt ,ale coraz częściej czują
> się jak Człowiek oszukany ,jak ktoś ,kto na gwałt zapychał głód fast foodem .

"nieposkromiony apetyt" to o czym ? braku pracy ?

> (...)”Problem w tym, że świat wskoczył na jałowy bieg. A statystyki pokaz
> ują,
> że szanse na etat ma tylko co trzeci absolwent.

A więc wszystkiemu winne te statystyki . Trzeba wyrzucić dyrektora
GUS .

> Zaczynali studia w przekonaniu, że dyplom dobrej uczelni i popularny kierunek
> wystarczą, żeby rynek padł im do stóp. Mieli przed oczami kariery starszych
> kolegów - błyskotliwe i błyskawiczne. Po dwóch, trzech latach studiów zaczęło
> do nich docierać, że skończył się czas „dla chcącego nie ma nic trudnego&
> #8221;.
> Nadszedł okres rozpaczliwej walki - najważniejsze, by się nie dać, nie zostać
> zepchniętym i straconym.

"rynek do stóp" nie padł , może temu co trzeciumu i to często
pracującym przy kasie w supermarkecie lub Empiku

> Tłok na rynku pracy trwa na tyle krótko, że jeszcze nie ulegli frustracji i
> wciąż mają nadzieję. Zapisują się na kolejne kierunki, specjalizacje, robią
> staże i doktoraty.Ci ,których na to nie stać, wyjeżdżają za granicę,
> szlifują języki, poznają kawałek świata i łapią jakąś robotę. Nie wstydzą się
> pracy poniżej swoich kwalifikacji, dyplom wkładają do szuflady i pracują jako
> kelnerzy lub tragarze. Walczą i czekają na swój czas.
> Beata Jankowska nie dopuszcza myśli, że może być inaczej. Ma 23 lata,
> skończyła studia w Wyższej Szkole Zarządzania i Marketingu. Do niedawna był
> to kierunek z perspektywą dobrej pracy, ale dyplom pełen dobrych stopni nie
> uchronił jej przed dziewięciomiesięcznym pielgrzymowaniem w poszukiwaniu
> pracy. - W każdy powszedni dzień rano wsiadałam w autobus z Otwocka do
> Warszawy i przez kilka godzin rozwoziłam swoje CV po bankach.
> Pracy w banku nie dostala, nie miała doświadczenia zawodowego. - Każde
> stanonisko ma swoją specyfikę. Zanim nowy pracownik stanie się
> pełnowartościowy, musi wiele poznać. Menedżerowie raczej zachęcają starych
> pracowników do podnoszenia kwalifikacji, niż szukają młodych - mówi Dorota
> Sztrosmajder, rzecznik Henkla.
> Ale zdarza się, że osoby lepiej wykształcone biorą pracę, jaką dotąd
> dostawali Iudzie co najwyżej z maturą. Dwa lata temu w Szkole Języków Obcych
> Empik w Warszawie pracowały w recepcji osoby po liceum, teraz na pięć
> pracownic trzy mają wyższe wykształcenie. Marzena Wawrów jest magistrem
> zarządzania, Ewa Grabowska skończyła filozofię, Marzena Gotlib - filologię
> rosyjską i zarządzanie zasobami ludzkimi. Trzy młode panie magister przez
> osiem godzin odbierają telefony i uśmiechają się do klientów. A Beata
> Jankowska po miesiącach szukania pracy w banku wydeptała urzędniczy etat w
> spółdzielni mieszkaniowej Koło. Na rękę dostaje 1000 zł.
> - Muszę przeczekać. Ta bryndza na rynku pracy wreszcie się skończy -
> przekonuje samą siebie. Nie ma zamiaru marnować czasu, zapisała się na
> kolejne studia, tym razem na Wydziale Zarządzania UW Liczy, że wyższe
> kwalifikacje pozwolą jej znaleźć wymarzone zajęcie. Jeśli nie dziś, to jutro.
> Magdalena Polak (25 lat) też się nie poddaje, choć pracy szuka od ośmiu
> miesięcy - po odebraniu dyplomu magistra filologii
>
> „Według Głównego Urzędu Statystycznego symptomy ożywienia gospodarczego j
> uż
> się pojawiły. Wprawdzie prognozy nie są jeszcze na miarę naszych potrzeb, ale
> po dwóch latach złowieszczej recesji jest wreszcie jakieś światło w tunelu.
> Ale mamy też pół miliona młodych wyksztalconych ludzi - absolwentów starych i
> nowych uczelni. W Polsce nigdy nie było aż tylu młodych ludzi” (...)
>
>
>
>
> Na pocieszenie powiem ,ze tez byłem takim BIG-MAC-iem jakieś 3 lata
> temu : ))))

Więc nie tylko ja jestem unsatisfied ?
Skąd te ataki na moje niezadowolenie ?
Wydawać by się mogło , że Ci ze statystyk tez są niezadowoleni .




Temat: Problem pewnie dobrze wam znany...
Nikt kto za maz wychodzi nie oczekuje ze jego zwiazek sie rozpadnie - jakby tak
bylo to nikt by za maz nie wyszedl. A jednak rozwody sie zdarzaja i to czesto.
Wlasnie moja kumpela wyszla za maz...po raz drugi a za pierwszym razem tez byla
przekonana ze wszystko bedzie ok.

Dlatego, tak na wszelki wypadek, posiadanie wlasnych dochodow i zawodu ktory Ci
daje finansowa niezaleznosc (nawet jezeli nie sa to krocie) jest niezmiernie
wazne. Do tego wez pod uwage, ze norma dla wielu Niemcow (nawet po slubie) sa
oddzielne konta.

Ausbuildung to bym sobie wybila z glowy bo to jest dla dzieci po szkole
sredniej (albo nawet i bez). Oczywiscie powinnas sie starac o nauczycielskie
pozycje w VHS czy tez na uniwersytecie jako nauczyciel Niemieckiego jako jezyka
obcego itd. Sa tez Polacy ktorzy uczas Polskiego w VHS wiec probowac zawsze
warto ale w miedzyczasie mozesz pomyslec o jakims innym zawodzie.
masz 27 lat - wszysto jeszcze przed Toba. Ciagle mozesz jeszcze sie o 180
przedefiniowac :-)

Firmy consultingowe biora ludzi po wszytkich kierunkach - na przyklad nieraz
spotykalam ludzi po teatrze, po politologii, historii etc. To nie ma znaczenia -
rzecz jest w tym, ze nie jestes dla nich kandydatem poniewaz Twoja srednia ze
studiow jest po prostu za slaba. Normalnie to oni wymagaja minimum 4
ale jeszcze lepiej jakbys miala 4.5 wzwyz (na skali gdzie 5 jest najwyzsza
ocena). Naturalnie do tego dochodzi to ze w trakcie studiow musisz pracowac bo
wtedy widza ze potrafisz sie uczyc, wytrzymac stres i nacisk czasu - esencjalne
characterystyki consultanta.

Ale to rady na przyszlosc - gdybys chciala studiowac cos kompletnie nowego i
isc "w consulting" :-)

Cokolwiek nie zrobisz to zrob to w DE - bo wiesz oni potrzebuja mentalnej
swiadomosci ze jestes "ichnia" - to znaczy najlepiej jakiegos Niemieckiego
dyplomu albo przynajmniej dyplomu z kraju do ktorych maja ciagle kompleksy
nizszosci od mniej wiecej 1945..to znaczy UK, US.

Jako sekretarka musisz tez miec jakis tam tutejszy stempel ktory pewnie
zaswiadcza ze na maszynie umiesz pisac.

Z zarobkami meza to pewnie na zadne prywatne programy Cie nie bedzie stac (moim
zdaniem te 2000 Twojego meza w DE to mniej wiecej tyle samo ile Ty masz w
Polsce wiec zyc bedziecie bardzo skromnie) ale jest w Bielefeld uniwersytet
gdzie moze maja jakies ciekawe podyplomowe programy.

Jedna z rzeczy ktora jest sie latwo nauczyc jest na przyklad graphic or web
design - musialabys sie dobrze nauczyc Photoshop, Flash, style sheets etc.
Znam dwie osoby ktore w tym pracuja jako freelancers w FFM w roznych firmach
finansowych i powodzi im sie dobrze. Nie maja jakis wiekszych przerw w
konkraktach i zarabiaj niezle - a juz na pewno wiecej niz 2000 netto...
Moze to byloby Cos dla Ciebie?

Gdybys byla w Hessen to radzilabym bym Ci tez cos w kierunku finansow czy
bankowsoci - bo banki wiecznie szukaja ludzi na roznych poziomach. Do obslugi
klientow prywatnych i instytucjonalnych, do kreowania reportow, do procesowania
transakcji papierow wartosciowych itp.itd. Poza tym, na przyklad Deutsche Bank
expanduje na Polske wiec moze potrzebowali by ludzi z Polskim jezykiem. Ale to
jest w Hessen a nie znam specyfiki rynku w Bielefeld.

Oczywiscie musisz tak jak ktos tu juz napisal naprawde znac Microsoft Office -
Word, Excel i takie tam. tego mozesz sie jeszcze w Polsce poduczyc.

Czy mozesz liczyc przy poszukiwaniu pracy na pomoc Twojego przyszlego meza? To
znaczy czy tam rodzine oraz przyjaciol ktorym by mogl Twoje CV podac? W DE
odbywa sie bardzo duza za pomoca znajomosci a juz zwlaszcza takich "ogolnych"
zawodach ktore wielu kandydatow moze wykonywac.

Zycze Ci powodzenia.




Temat: Wyjazd do Japonii
tempora napisał:

> witam,
>
> czy moglbys, jesli to nie jest tajemnica, napisac nazwe stanowiska na ktore
> zostales zatrudniony (branza IT jest bardzo rozlegla). Interesuje mnie to bo
np
> w firmie w ktorej pracuje (bardzo duza i znana firma elektroniczna) w moim
> dziale, nie maja dzialu IT jako takiego. Po prostu sa moze 2 osoby, ktore
oproc
> z
> swojej normalnej pracy inzynierskiej wykonuja niejako dodatkowo prace
zwiazane
> z
> administrowaniem calej sieci komputerowej.
>
> Jesli chodzi o Twoja pensje to 100 manow miesiecznie to bardzo duzo. W
firmie,
> w
> ktorej pracuje, naprawde dobrzy inzynierowie (japonczycy) z patentami,
> kilkunastoletnim stazem etc w dzialce very high technology dostaja duuuzo
mniej
> .
> Pracownicy na kontraktach (wynajeci z zewnatrz a zatem duzo drozsi niz etatowi
> pracownicy) rowniez nie maja takich pensji. Znajomy znajomego, ktory ma bardzo
> specjalistyczna wiedze (jesli dobrze pamietam cos z analizy statystycznej
rynko
> w
> finansowych) dostal prace w banku i rowniez nie ma takiej pensji. Jednym
slowem
> ,
> podchodze troszeczke sceptycznie do tego co napisales, chyba ze jestes bardzo
> dobrym specjalista. 45 manow jest juz bardziej na miejscu. Ale to tylko moja
> opinia z perspektywy kilkuletniego pobytu w Japonii.
Moze zaczne od wstepu ogolnego (jako ze Twoj e-mail jest najpozniejszy) a
pozniej odpowiem na Twoje pytanie
Nie pisalem tak dlugo, bo a) bylem zajety, b) nadal nie przyplynal moj komputer
z Polski (pisze z Laptopa zony, ale slabo sie pisze na nim, wiec rzadko moge
zagladac)
Wreszcie po wielu perypetiach problemach, zwatpieniach, radosciach itd. itp.
wyladowalem w Japonii. Ale tak naprawde nie wiem czy na dlugo, czy nie wroce
szybko...
A bylo to tak, zaproponowano mi prace, odbylem rozmowe przez telefon, przyjeto
mnie, zaczalem przygotowania do wyjazdu i... zaczely sie klopoty. Firma do
ktorej mnie chciano przyjac (ale niczego nie podpisywalem) zaczela miec klopoty
i to spore, bylo mozliwe, ze zostanie wyrzucona z gieldy, a skonczylo sie na
wykupieniu przez Citibank (firma nazywa sie Nikko shoken, wiec raczej duza)
kwota ktora mi zaproponowano byla wieksza niz to minimum za ktore chcialem
pracowac (miesiecznie 500.000 jenow), ale cos, nie ma co plakac nad rozlanym
mlekiem. Jako ze juz zaczalem przygotowania do wyjazdu (wiza, zamykanie kont,
rezygnowanie z wynajmowanego mieszkania) to coz, postanowilismy pojechac. W
miedzyczasie mialem jeszcze 2 rozmowy o prace (przez telefon), ale albo sie nie
spodobalem, albo moj angielski sie nie podobal, w kazdym razie nie chciano
mnie. No to pojechalem do Japonii bez zadnej pracy na oku, myslac ze a nuz sie
cos uda, jak sie nie uda to najwyzej wroce do Polski (mam bilet powrotny ).
Przez pierwszy tydzien sie aklimatyzowalem, a pozniej zaczalem szukac pracy,
wyslalem moje CV do 3 headhunterow, spotkalem sie z nimi, wszyscy stwierdzili,
ze moj japonski jest duzo lepszy niz angielski i ze powinienem nad nim
popracowac. Mieli kilka ofert pracy dla mojej specjalnosci ale sie nie
kwalifikowalem (ale o tym pozniej). Jeden z headhunterow zapytal sie czy moge
pracowac w nie do konca (prawie wogole nie) mojej specjalnosci. Pomyslalem, ze
czemu nie... No to poszedlem na spotkanie (pierwsze w Japonii) no i widac sie
spodobalem, bo wyladowalem na miesiecznym kontrakcie (pisze program
sprawdzajacy zabezpieczenia i ustawienia ichniejszego LANu). No coz lepszy
miesiac niz nic. Dzisiaj ( w ostatnim dniu kontraktu) zaproponowano mi
przedluzenie go o 2 tygodnie. Wiec mam jeszcze 2 tygodnie pracy.
No to wracajac do tego posta.
Masz racje i tez nie masz racji. Jest praca za taka place o ktorej mowilem. Jak
rozmawialem z headhunterami to dla mojej specjalnosci (certyfikowany
administrator systemy/sieci/bezpieczenstwa Solarisa) srednia poczatkowa placa
jest kolo 600.000. A praca za 1.000.000 jenow, tez jest w zasiegu, ale jest
jedno (albo 2 ale). Pierwsze ale to jest to ze firmy w Japonii preferuja ludzi
ktorzy juz pracowali w Japonii (albo Ameryce) , drugie ale jest takie ze
szukaja ludzi ktorzy juz pracowali w srodowisku finansowym. Jako ze ja nie
spelniam tych warunkow, to mam problem, ale mam nadzieje, ze cos sie uda (nie
wiem czy ten miesieczny (poltora) kontrakt cos pomoze, ale zobaczymy). Jak sie
nie uda to albo obnize moje oczekiwania, albo wroce do Polski.
Dzisiaj dostalem pierwsza pensje w Japonii, na konto wplynelo 47.000 jenow,
moze nie za duzo, ale jak na dwa dni pracy (zaczalem w koncu kwietnia) chyba
calkiem niezle...
PS. Pracy szukam, ale nie wiem czy znajde, przez ten miesiac byla tylko 1
oferta pracy (za 500 tys lub wyzej), ale na Okinawie, wiec zrezygnowalem. Jest
kupe pracy za 300-350 tys. ale poczekam, moze przez miesiac sie cos lepszego
znajdzie (podobno japonskie firmy przetrawiaja CV mozliwego pracownika przez 2-
3 miesiace). Zobaczymy rozowo nie jest, ale tez tak strasznie czarno, tez
nie...




Temat: Nadciąga do Bydgoszczy nowe pokolenie BIG-MAC ??
Nadciąga do Bydgoszczy nowe pokolenie BIG-MAC ??
Niniejszy materiał proszę potraktowac –pośrednio- jako polemikę z artykułem o
Polaku– marudzie . To raczej bardziej personalny prztyczek niż
przeciwstawianie jednego artykułu drugiemu .
Uważam bowiem, ze ispan i inni młodzi gniewni myślą ,ze wystarczy być
pieknym i młodym ,sypac pomysłami i już się jest najlepszym na świecie ,a
taka Bydgoszcz ,do której chętnie by wrócił ,bo w Warszawie pracy brak ,nie
jest w stanie zaspokoić jego wydumanych ambicji i potrzeb .
Zapomina przy tym ,ze ma zerowe doświadczenie .Wiedza tez taka sobie .
Slogany ,slogany ...
Ale te głupie urzędasy powinni ich słuchać i prosić o nastepną garść
szczerozłotych myśli : )))))))))))))))))

Pomysły ,dobra rzecz ,ale to nie wszystko :

Na podstawie Newsweek Polska nr 35/2002 :

BIG –MAC –bezrobotny inteligentny głodny młody agresywny człowiek .

Bezrobotni –mimo ,ze często inteligentniejsi od tych ,którzy zarządzają
firmami . Głodni sukcesu, bo od dziecka im wpajano ,że życie trzeba rwać
garściami. Agresywni –jak tylko agresywna może być Młodość. I wreszcie są
produktem masowej fiksacji na punkcie wszystkiego ,co niesie ze sobą
Zachód ,nowoczesność. Mają nieposkromiony Apetyt ,ale coraz częściej czują
się jak Człowiek oszukany ,jak ktoś ,kto na gwałt zapychał głód fast foodem .

(...)”Problem w tym, że świat wskoczył na jałowy bieg. A statystyki pokazują,
że szanse na etat ma tylko co trzeci absolwent.
Zaczynali studia w przekonaniu, że dyplom dobrej uczelni i popularny kierunek
wystarczą, żeby rynek padł im do stóp. Mieli przed oczami kariery starszych
kolegów - błyskotliwe i błyskawiczne. Po dwóch, trzech latach studiów zaczęło
do nich docierać, że skończył się czas „dla chcącego nie ma nic trudnego”.
Nadszedł okres rozpaczliwej walki - najważniejsze, by się nie dać, nie zostać
zepchniętym i straconym.
Tłok na rynku pracy trwa na tyle krótko, że jeszcze nie ulegli frustracji i
wciąż mają nadzieję. Zapisują się na kolejne kierunki, specjalizacje, robią
staże i doktoraty.Ci ,których na to nie stać, wyjeżdżają za granicę,
szlifują języki, poznają kawałek świata i łapią jakąś robotę. Nie wstydzą się
pracy poniżej swoich kwalifikacji, dyplom wkładają do szuflady i pracują jako
kelnerzy lub tragarze. Walczą i czekają na swój czas.
Beata Jankowska nie dopuszcza myśli, że może być inaczej. Ma 23 lata,
skończyła studia w Wyższej Szkole Zarządzania i Marketingu. Do niedawna był
to kierunek z perspektywą dobrej pracy, ale dyplom pełen dobrych stopni nie
uchronił jej przed dziewięciomiesięcznym pielgrzymowaniem w poszukiwaniu
pracy. - W każdy powszedni dzień rano wsiadałam w autobus z Otwocka do
Warszawy i przez kilka godzin rozwoziłam swoje CV po bankach.
Pracy w banku nie dostala, nie miała doświadczenia zawodowego. - Każde
stanonisko ma swoją specyfikę. Zanim nowy pracownik stanie się
pełnowartościowy, musi wiele poznać. Menedżerowie raczej zachęcają starych
pracowników do podnoszenia kwalifikacji, niż szukają młodych - mówi Dorota
Sztrosmajder, rzecznik Henkla.
Ale zdarza się, że osoby lepiej wykształcone biorą pracę, jaką dotąd
dostawali Iudzie co najwyżej z maturą. Dwa lata temu w Szkole Języków Obcych
Empik w Warszawie pracowały w recepcji osoby po liceum, teraz na pięć
pracownic trzy mają wyższe wykształcenie. Marzena Wawrów jest magistrem
zarządzania, Ewa Grabowska skończyła filozofię, Marzena Gotlib - filologię
rosyjską i zarządzanie zasobami ludzkimi. Trzy młode panie magister przez
osiem godzin odbierają telefony i uśmiechają się do klientów. A Beata
Jankowska po miesiącach szukania pracy w banku wydeptała urzędniczy etat w
spółdzielni mieszkaniowej Koło. Na rękę dostaje 1000 zł.
- Muszę przeczekać. Ta bryndza na rynku pracy wreszcie się skończy -
przekonuje samą siebie. Nie ma zamiaru marnować czasu, zapisała się na
kolejne studia, tym razem na Wydziale Zarządzania UW Liczy, że wyższe
kwalifikacje pozwolą jej znaleźć wymarzone zajęcie. Jeśli nie dziś, to jutro.
Magdalena Polak (25 lat) też się nie poddaje, choć pracy szuka od ośmiu
miesięcy - po odebraniu dyplomu magistra filologii

„Według Głównego Urzędu Statystycznego symptomy ożywienia gospodarczego już
się pojawiły. Wprawdzie prognozy nie są jeszcze na miarę naszych potrzeb, ale
po dwóch latach złowieszczej recesji jest wreszcie jakieś światło w tunelu.
Ale mamy też pół miliona młodych wyksztalconych ludzi - absolwentów starych i
nowych uczelni. W Polsce nigdy nie było aż tylu młodych ludzi” (...)

Na pocieszenie powiem ,ze tez byłem takim BIG-MAC-iem jakieś 3 lata
temu : ))))




Temat: Ki beszél itt magyarul? -Wegierski
Hej hej, witam w poniedzialek!!

Millefiori, jak tam przygotowania do wyjazdu? Kiedy tam juz bedziesz?

> Gratulacje! poczytaj o taktyce prowadzenia licytacji;

A mozesz mi cos zdradzic? Ja malo "marketingowy" czlowiek... :-)

> rowniez, jesli nie masz jeszcze, a mozesz to zrobic - zaloz konto
> PayPal: (tu reklama) ulatwia, przyspiesza i obniza koszta transakcji,
> bo nie placisz frycowego bankowi za transfer. Warunki: konto w banku,
> karta kredytowa typu Visa, Maestro lub podobna, dostep
> do internetu i PayPal u kontrahenta. Uzywam od prawie roku,
> wszystko czyste i jasne!

Ano, chyba bede sie musial przekonac do PayPala... Choc z zawodowej nieufnosci
obawiam sie transakcji on-line, a dokladniej podawania w Internecie numeru
karty. No nic, zaplacilem i czekam na przesylke... :-))

> Najlepszy sa ebay.com i ebay.de. Zastanawiam sie nad racja bytow
> innych ebayow narodowych, przynajmniej w dziale sztuka i antyki.

O, to nie to samo w nich jest? A jak sie loguje w ebay.de, to mam tez dostep do
ogolnego ebay'a, tego .com...

> Rzeczywiscie, trzeba uwazac, nie tylko dlatego, zeby nie popasc
> w nalog, dla niektorych to juz niemal hazard, ponadto bywa roznie
> z opisami, trzeba sprawdzic "CV" sprzedajacego, czasem zdarze sie,
> ze krewni i znajomi krolika podbijaja cene, robiac sztuczny tlok...

A to spryciarze! Nie wpadlbym na to...

Ellenai, dobrze, ze sie nie licytowalismy - glupio by bylo. Jesli uda mi sie
tam pojechac, to zdam relacje! No i przesle zdjecia, z ew. Beskidow tez.c

> Wloski jest naprawde latwy,kiedys nie bedziesz mial najmniejszego
> problemu sie go nauczyc jak bedziesz chcial.

Ups, mam nadzieje! :-) Ale generalnie to ja nie mam zdolnosci jezykowych... Na
razie wisi nade mna niemiecki i wegierski. Co bedzie potem - zobaczymy. Nie ma
co dzielic skory na niedzwiedziu...

> Ja sie w niemieckim jezyku porozumiem ale o plynnosci trudno
> tu mowic.Doszlifuje napewno:))))

To jak i u mnie, do plynnosci jeszcze troche brakuje... Ale nic, wszystko z
czasem :-) Na jednym z kursow mnie tutaj zmartwili - nauczyciel stwierdzil, ze
na opanowanie jezyka w stopniu zblizonym do "tuziemcow" potrzeba minimum 4-5
lat... No coz, zobaczymy!

> Przyroda jest piekna , w miescie nie bardzo potrafie funkcjowac,
> ale poradzilabym sobie oczywiscie.Nawet nie wiem czy skunksy sa w
> europie,pojecia nie mam.

:-))

> Dzieki Wam,zaczynam miec bardziej sprecyzowane co chce
> zobaczyc w moich stronach,bo chociaz tam sie wychowalam nigdy
> tak naprawde nie mialam czasu zeby duzo zwiedzic.A poza tym
> wyjazd z kraju sprawil ze na wszystko co bylo patrze pod innym
> katem , z innej troche perspektywy:))))))

Dzieki! :-) A z ta perspektywa to rzeczywiscie tak jest... duzo rzeczy lepiej
sie widzi i rozumie, nie?

> pozdrawiam was mocno millefiori i sunday,czekam na nastepne wiesci,
> sunday tych map to ci zazdroszcze i ciesze sie razem z toba ze
> udalo sie tobie je kupic.Pozdrowka:))

Dzieki i wzajem! Jak cos jeszcze przyuwaze, to Ci podpowiem. :-)

Mocno pozdrawiam,
Luki




Temat: Jak zostałem ME Expatem...
kdonovotny napisał:

> Dzięki za odpowiedź
Nie za ma co.

> To co napisałeś brzmi niemalże jak bajka.
Zapewniam Cię, że to w 100% prawda.

> Lecz zauważ różnicę - jesteś inżynierem z dużą praktyką, z uprawnieniami jak
czytałem. Ja dopiero co zacząłem i jeszcze mi sporo brakuje do uzyskania
uprawnień.
Moje uprawnienia poza granicami RP3 są g... warte (albo jeszcze mniej). Papier
twardy, śliski (czerpany) nawet się podetrzeć nim nie da.

> We wszystkich ogłoszeniach w poniedziałkowej GW, gdzie szukano inżynierów na
stanowiska inżynierskie (nie było ich tak wiele), na dzień dobry oczekiwano 5-8
lat experience'u i uprawnień.

A Ty w to wierz... Gość pisze, co chce, a dostanie to, co przyjdzie na
interview.

> Mam kilka pytań - część z poprzedniego maila:
- czy headhunterzy szukający expatów gdzieś się ogłaszają, czy tez trzeba
nocować w fajnych hotelach? Czy twoja przygoda w Hollidayu to przypadek?

Shanahani ogłaszali się kiedyś w "Gazecie". Posłałem Michaelowi maila z CV,
więc mnie zaprosił, a że buduję wieżowiec o 100 m od Hollidayu, to nie było
problemu, żeby go nawiedzić i pogadać. Poszedłem dlatego, że sądziłem iż on
zamierza otowrzyć działalność w Polsce, a mnie taka fucha bardzo by aktualnie
odpowiadała. No, ale na koniec stanęło, że jeśli na takim Sachalinie byłoby
8000 USD na miesiąc i praca w cyklu 3/1 (3 miesiące tam, 1 miesiąc płatengo w
kraju) - to też mogło by to być ciekawe. Po filmie "Dersu Uzawa" Syberia wydaje
mi się całkiem atrakcyjna... pomimo, że wolę Bliski Wschód.

> -czy znasz jeszcze jakieś firmy?
Oj, znam...

> -jak wygląda rynek pracy w budownictwie u nas w kraju?
hooojowo. Róni idioci kompletnie go popsuli. Poważnie obawiam się, że jak tylko
zaczną się wyjazdy, to popsują też i rynek expatriacki. Ja osobiście uważam, że
młody inżynier na Bliski Wschód na single status powinien jechać za nie mniej
niż 3000$, a sam nie podpisałbym żadnego kontraktu za mniej niż 5000$, bo to by
było posucue rynku i obniżanie ceny za Białego expata.

> Warto się przekwalifikować? Czy duże firmy w stylu Budimex-Dromex, Warbud itp.
> przyjmują świeży narybek?
Spoko. Znacznie łatwiej znaleźć pracę w rozruchach czy off-shore jako automatyk
niż jako budowlaniec. Na civil engineera, zwałaszcza junior posting można nająć
Hindusa, Pakisa albo i Egipcjanina, a do nastawni głównej w czasie rozruchu
zwłaszcza lepiej takiego nie wpuszczać, bo łopatki od turbiny mogą zacząć latać
po okolicy... jak kogoś trafią, to będzie pogrzeb.

> -czy nowe tematy/zlecenia są pozyskiwane tylko w drodze przetagów?
Hooooooo...ooj to wie, jak to jest. Polska nie sponsoruje inwestycji World
Banku, IMF-u itp. Jest taki zwyczaj, że jak jakiś kraj "funduje" takiemu np.
Sudanowi elektrownię, to jego firmy zgarniają jeśli nie 100%, to przynajmniej
90% kontraktów. Natomiast, jak nie ma chętnych do wyjazdu Angli czy Irishów, to
robią nabór "jak leci". Konsulatncje z reguły tylko wśród Białych...





Strona 3 z 4 • Znaleźliśmy 190 rezultatów • 1, 2, 3, 4
 
Copyright 2006 MySite. Designed by Web Page Templates